Kaśka…
Wielkieś nam pustki uczyniła odchodząc tak wcześnie z tego padoku. Minął ponad miesiąc, a jedyne co mam w głowie to próba zrozumienia co się tam stało. Bez oceniania… bez wyrzutów. Długo się zbierałem do pisania tego „epitafium” ale uważam, że byłaś częścią DiveLife – nurałaś z nami i straciliśmy najprościej mówiąc najbardziej hardcorową koleżankę!
Widząc z rana post u Michała, że Kaski nie ma już z nami uznałem to za jakiś nieśmieszny żart. Ża gdzieś zabalowałaś i śpisz na polu 😀 ale rzeczywistośc okazała się o wiele gorsza. Zamknięta sekcja postów dała mi do myślenia, że coś jest bardzo nie ok jednak. Pierwsze informacje zleciały szybko. Cisnęło mi się tylko w głowie – dlaczego to musiałaś być TY. I akurat tam!
Miałaś wspaniały pogrzeb. Życzyłbym sobie takiego. Tyle ludzi… Prosiłem Cię w myślach żebyś będąc na górze kazała mi się śmiać zamiast ronić łzy. Tak więc musisz tam być, bo to pierwszy raz kiedy mnie nie połamało. I ta Niravna symfonicznie na ostatniej twojej drodze, coś czego nie zapomnę. Choć Edit Piaff to było dopiero coś. Wow… Wygięło mnie.
No ale chciałem tu cię wspomnieć. Przykro mi, że nie powiem Ci tego teraz w twarz ale powiem Ci to jak się spotkamy na górze, byłaś zajebista, robiłaś to co kochałaś, i zginęłaś robiąc to. Żal wielki pozostawiłaś…
Czy życzyłbym sobie innej śmierci? W marzeniach tak. Po cichu, w domu, we śnie, na starość. W rzeczywistości kostucha trafiła Ci się hardcorowa jak i ty. Ta śmierć, ta. Już nic nie odmieni tego co się wydarzyło.
Nie mogę opisać jak wielką pustkę czuje. Tyle lat byłaś pionierką wariactw

miałaś jaja wielkie jak strusie. Srałaś na opinie i instruktorzyn i mądralińskich, i potrafiłaś konkretnie brać sprawy w swoje ręce. Imponowałaś mi tym. Lubiłem z Tobą nurać. Mimo tego, że czasem waliliśmy bez planu, bez ustawiania kompasu, bez procedur. No tak bywało… I co? zawsze wychodziliśmy.
Zostawiłaś mi double endera, znaczy ja Ci go nie oddałem. Ciesze się, że mam taką pamiątkę. Część Ciebie w jakimś popapranym znaczeniu będzie dalej pływała w Piasecznie. Zabrałem też Twoje skrzydło, bądź na tyle łaskawa i pilnuj mnie tam teraz. Obiecuję, że zostaniesz w Piasecznie na zawsze, napewno dopóki będę nurkował.
Tyle bylo ludzi Ziemia… Serio… Ty byłaś, a nie tylko egzystowałaś. Wiem żeś nie kościelna, mi do sukienkowych też daleko ale będę się za Ciebie modlił.
Spoczywaj w pokoju niech ci ziemia lekką będzie Ziemio!

Słowem końca 22 sierpnia to będzie dla mnie dzień Ziemi, w najlepszym słowa znaczeniu. Byłaś weganką, kochałaś zwierzaki. Umiałaś zrobić kilka zup i ciast i to z grubsza tyle – kucharki za dychę 🙂 Szyderzę – ale miło było posłuchać o Tobie, a nie gniotów oklepanych zprochu powstałas itp.
Tak dużo mi zdjęć ubiło eh… ale te 3 znalazłem. Cieszę się z nich.
Wiedz jedno…ta zasrana Hańcza. Jedni powiedzą, że to nie wina jeziora, ja wiem swoje. Wybacz ale chyba tam Cię nie chcę odwiedzać.
Szykuj wizurę na górze i opiekuj się nami Kasiu.
Amen…
Comments by elk