Wstępniak 2016 – Kolejny post z cyklu ocalić od zapomnienia. Zapraszam do lektury 🙂

—————– Start —-

Misja: Koparki/Zakrzów
Cel: wszystko byle do wody
czas operacyjny: 2 dni

Hasło przewodnie: WYŁAŹ Z WODY!

Reklama sponsorowana – Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że imprezę od strony spożywczej obsługiwały sklepy Stefa 😀 Nazw nie pamiętam a nie chciałbym przekręcić – coś w stylu „wszystko za 5zł” i „piwo wódka, twoja wina”

Logistyka całego wyjazdu była bardzo trudna. Na początku mieliśmy jechać we 4ech. W środku tygodnia dołączył Bartek. Tu zaczęły się schody bo 2 auta osobowe dały by radę na 4ech ale na 5ciu już nie bardzo. Potem była opcja Stefana transportera. Z pomocą przyszedł Piotrek i jego robolo/nurkowóz 😀 Zawitał do wsi Świdnik i od razu wzięliśmy się do roboty:

Tak się ogarnęliśmy, ze normalnie podłogę ze ścierą na mokro nawet przejechaliśmy 😀


Robolo nurkowóz to paroletni citroen Boxer 9osobowy, z tapicerką skórzano dywanową 😀


Chłopy w akcji – sprawność na poziomie 200%rzucamy roboty i jedziemy do anglii na ścierę!

Popakowaliśmy graty jeszcze w piątek, ogółem wóz jest w stanie przewieźć bardzo dużo ale jak na 5 nurków to mało to my nie wieźliśmy…Poniżej same flaszki:

uśmiech od ucha do ucha, prawie pośladkowy

Wycieczkę czas zacząć…

Wystartowaliśmy w sobotę, punkt 5ta. Skład imprezy:

Jaga „dziołcha spierzakówki” 😀 – jak się rozkręciła to sypała takimi tekstami że murowało nawet Stefana 😀

Piotr „Spierzakówka” Spierzak,

Stefanis ” kamieniarz vel archeolog podwodny” ( o tym poniżej ;)),

Bartoza „vel. królewna” :D, na zdjęciu udający młodego Elvisa „lov mi tender”

Rafał „starszy pan kasibor, aka. emeryt”,

no i ja Thoms „ty ciulu, wyłaź z wody(o tym też poniżej)”.

Pierwszy przewał, Rafał nie wiedział, że przyjedziemy takim busem – no to dobra jestesmy na jego ulicy przejeżdżamy obok niego i zobaczymy czy się pokuma 🙂 Zdradziła nas lampa aparatu ale i tak był zaskoczony 🙂

Zawinęliśmy bambetle i jedziemy już na całego. Dojeżdżamy do Krakowa, stacja pierwsza, mając sprężarkę można by załadować butle – dzięki uprzejmości panom magikom pozostawiającym 3 fazy bez opieki

Chciałem sprawdzić czy coś tam płynie organoleptycznie, wiecie tak jak kiedyś baterie się sprawdzało w opcji „na język” ale byłem podładowany po dobrej kawce i stwierdziłem, że na razie bedzie mi…

Z Krakowa zostało jakieś 60km do Jaworzna, mimo wczesnego wyjazdu zabałaganiliśmy sporo czasu i trzeba było już zagęszczać ruchy. Jeszcze tylko postój w cywilizowanym hipermarkecie którego na zadnej wsi u nas nie uświadczysz- tam domniemany zakup żelu „poślizgowego o smaku truskawki” dla Bartka i ruszamy dalej. Jeszcze słit fotka pamiątkowa dla rodziny, codziennie niskie ceny!

Dobra 😉 docieramy:

Mało ludzi, baliśmy się że będzie sajgon. Woda super lazurowa. Wiata bardzo fajna, wysoki poziom. Jest prąd, jest obudowanie przed wiatrem, przy samych schodkach do pomostu

Wyjmujemy graty i składamy się pierwszy raz w tym sezonie, jest ciężko ale nikt o niczym nie zapomniał!

Piotrek z Bartkiem wymyślają już jak to Stefanowi zrobić koszulkę do formowania masy 😀

Mqgyverostwo w czystej postaci – Piotrka kamizelka docieplająca, w opcji z akumulatorem na jaja i cewnikiem 🙂 Podobno było mu git ciepło 😉 a te kable, które ostatnio go usmażyły wysłał do allaha.


Rafczy już rozmażony…

Na pierwszy nur poszła w ruch także moja konstrukcja

aczkolwiek zaraz po wskoczeniu do wody okazało się, że soft w kamerze się zaciął i tyle było z filmowania. Zmiana maski bo od tej szlag mnie trafiał i dzień dobry drugi fakap: nie odparowałem maski głównej i wsadziłem ją w kieszeń. Skutek, 30min non stop z parująca maską. Płukanie, zalewanie, przedmuchiwanie i tak w kółko. Po 5min rozkminiłem system szybkiego reagowania. Dolałem wody w maskę i robiłem tylko wycieranie powierzchni wizyjnej kiwaniem głowy góra dół. Uszło ale łojezu… Pierwszy nur to ogółem bujanie się po atrakcjach po lewej stronie akwenu, bmw, stacja ładowania baterii, antek, dzwon, polonez? dobrze pamiętam? i ogółem walka.

Piotrek jako bywalec został wyznaczony lewą ręką, kciukiem i palcem wskazującym – jako lider. 2jka druga Stefan, Rafczy. My z Bartkiem zamykaliśmy wagon. Bałem się że po takim czasie nienurania będzie bardzo bardzo źle. Było ogółem na 3+ pod względem techniki i akcji jakie tam się działy – surowy jestem, takie życie. Rafał postanowił, że wyprowadzi nam twierdzenie na sinusoidę, co demonstrował skutecznie pod wodą 😀 Jak sie później okazało miał źle skręcony zawór upustowy w suchym, przez co miał gigant problemy z pozbywaniem się powietrza. Stefan na dzień dobry nie skręcił bakapu, a że chodząca wikipedia allegro master best buyer, kupił mocnego light for me, to mieliśmy z Bartkiem ksenony, ja ksenony we mgle. No nic 5 kopnięć jestem nad nim, zakręcam to to bo zwariuję od tego snopu światła… Jedziem dalej. Rafał pływał wyżej przez co cały czas ginał z zasięgu wzroku. Tak więc bałem sie że się wszyscy pogubią i tyle z tego będzie. Opływaliśmy wszystkie atrackje i po 45-48min zrobiło się fest zimno. dopływamy pod platformę domową (okazało się że nie do okńca domową). Patrzę nie widzę 5tego nurka – ja @#$$#@. Nie ma kasibora $@#$@#. 4#@#$$#,%$####$% i jeszcze $#@#$$. Dobra widzę, spadł pod platformę i stoi – o co chodzi???

Podpływam

No i furiackimi gestami pokazuję mu – TY JA TY JA, wynurzamy się do góry, natychmiast. Popatrzył się na mnie dziwnie. Powtarzam ty ja góra itp, znowu jakoś średnio ale okejka no dobobra. Już mam odpływać patrzę o KIERWA: ten gość ma napis Eques pod szyją. FUUUUUUUUUUUCK ojebałem jak burego kota jakiegoś obcego nurka 😆

Wychodzę, okazało się że to nie nasz pomost ale miałem już lekko dość wszystkiego. Łapię się za te poręcze, pizd gleba/woda do tyłu. Zdejmuję płetwy, próba 2. Ręka się ślizga, tył tak skutecznie mnie przewala że dupsko leci na barierkę a łeb do wody. Walczę. Furia $#@#$ totalne wnerwienie. Wylazłem. Dochodzę do kanciapy i mówię sobie w głowie nigdy więcej. 15tki plus 9kg na dupie swoje zrobiły. Rozebrałem się jako pierwszy to poszedłem pomagać reszcie wyliźć. Wyszli ale też łatwo nie było. Jaja zaczęły się przy wyjściu Stefana, znaczy z boku to wyglądało śmiesznie ale w praktyce już takie nie było. Wyciągłem Stefana w końcu w opcji na fokę do przodu. Jak reszta fakapowców doszła do pomostu to stefan był już w opcji – biedroneczka na plecach 😀 ogółem mało się nie poszczali 😀 ale nie udokumentowali!

Tylko sprzęt po akcji został:

Ogółem po nurze ledwo imałem siłe na cokolwiek:

Rafał za to znalazł towarzyszkę życia:

Ale nie odważył się na jakiś poważniejszy związek z panią(choć próbował mi ją po taniości oddać)

Wychodzę przed wiatę, fuck stoi gość którego opierniczyłem. Mówie kolego sorry, pomyliłem cie z jednym z naszych – spoko, jeszcze troche byś mnie pomęczył i pewnie by z tobą wyszedł 😀 ahaa no dobra, tak czy siak niezła siara…

W przerwie zaczęliśmy składać home made rebreathera:

Fakap team w 80%

I w drugich 80% tym razem z porożem

Pływały całkiem niemałe rybki(słabo fotogeniczne)

Widok na platformę pod spodem:

Moim zdaniem głupota roku taki montaż. Czemu? otóż wchodząc na drugiego nura, mając na sobie te 60-65kg musieliśmy kołować w pozycji na małysza bo jakieś mało inteligentne patalongi robiły kurs SM pod spodem i nie zważały na to że ktoś może chceić wejść do wody, i że raczej bedzie wskakiwał, i że takim ciężarem może ich połamać, i kołki pływali 1m nad powierzchnią…

Nur drugi, byliśmy już po paszy z rebreathera „oddycharki” grila, humory i energia trochę powróciła. Plan koparka uno, koparka duo i poboczne graty. Ogółem po pierwszym nurze jakoś bez entuzjazmu wchodziłem, Stefan został na powierzchni po akcji biedronka i złym przedmuchaniu się. Płynęliśmy po powierzchni i od bojki siup w dół.

A ich oczom ukazała się koparka :O WOW! Jest bardzo bardzo dobrze!

zdjęcia tego nie oddają, może film jakkolwiek odda ale na niego trzeba będzie poczekać 😉

Ogółem obie koparki genialne

Super duże wraki, możliwość wpłynięcia do środka i przeciskania się, którą nie omieszkałem sprawdzić 😉 ogółem na prawdę super. Wszyscy mieli płynąć na rezerwie, Rafał na oparach, a jak przyszło co do czego to każdy pozakręcał SAC i gazu było co nie miara 😀

Nie obyło się bez fakapu 😀 Tym razem Piotrek tu przodował. Nie wiem czy pamiętam wszystkie w razie czego dopisz ale było tak: nie mógł odczepić latarki bo skiepścił mu się karabińczyk więc musiał ją non stop trzymać. Zaplątał się w kable od stage’y i w międzyczasie musiał walczyć non stop z tą latarką. Odkręca zawór ze stefana stagea, pizd 1szy stopień odpłynął 😀 Przy wychodzeniu złapał jeszcze dachowanie na plecy, a potem wślizg na foczkę 😀 Przodownik miesiąca 400% normy 😀

Stefan jako obsługa naziemna przygotowyał przekąski i cpełe napoje ( tiaa jasne :D). Ale cykał dobre foty:


platforma pod spodem – mieliśmy jeszcze powietrza wiec porobiliśmy jakieś standardowe ćwiczenia, V, szybkie roszady z butelkami, węże we/wy/pnij i wyszliśmy. Banan od ucha do ucha 😉

wszystko oczywiście pod nowo podchwyconym hasłem : WYŁAŹ Z WODY!!!!!

Wychodzimy, składamy się i ładujemy, startujemy do KRK. W autobusie na wesoło 😀
Hotel bardzo ok. 50zł za nocleg ale warunki o wiele lepsze niż w tym Quality system. Chrapacze zadekowani pod jedną strzechą 😀 cała reszta na spokojnie udała się w kimę koło 1 w nocy – nie wiem skąd była energia, wiem że dzisiaj jej nie mam…

Bartek z hotelem

Wieczór na bogatości co widać po niektórych 😀

Poranek raczej bez entuzjazmu – 6:20 koniec spania, Stefan – gazownik/ jeszcze nie archeolog – zapukał i zapytał się łaskawie czy wstajemy. Piotrek z piorunami w oczach wrócił do snu. Ja zwlokłem się do nich co by dać kierowcy troche odpocząć. Poranek jak widać zero entuzjazmu do życia i zero baterii w komórce (jak się później okazało jak w łazience prądu nie zostawisz to nie naładujesz i nie pojedziesz…):

widok hotelowy na „mount kosciusko”

Rozruch zaczął się przed 8. Co po cwańsi wzięli sucho mokre rzeczy do podsuszenia 🙂

Welcome to Zakrzówek…

leave your money here…

Standardowa procedura, obchód (tutaj mieliśmy zarezerwowaną wiatę – i dobrze bo ludzi było fest – więc bez obaw zajechaliśmy na miejsce). Bicie, 1,5zł za litr – nie wiem jaki był kiedyś przelicznik, podaję informacyjnie 😉 Jako ze został smród że na koparkach jest kiepskie powietrze to wybraliśmy właśnie zakrzówek.

Patrzę się do tyłu i co? nieeeeee. No znowu ten gość którego wczoraj opiepszyłem i kazałem mu wychodzić na 6metrach 😀 No to chłopaki mieli używania, fest. ” Dzisiaj też będziesz kazał wychodzić koledze z wody” – na całe gardło gdzie face stoi 2m za nami…i temu podobne docinki 😀 burak spalony w pełni 😀

a tu też eee bura, znaczy Stefan 😀

skład węgla w 60%

Typowo dirowe montowanie czegokolwiek na tyrytytki ( tym razem w roli głównej manometr)

Wiata numeros 10:

Rafałos Kasiboros numeros unos policjantes 🙂

2 nastepnę fakapy:

Tu dygresja od nurania – idąc po butle usłyszałem dosyć przyzwoitę pierdyl..ięcie. Patrzę o co chodzi? ke koza? patrzę dalej stoi gość. Na przeciwko niego butla. On trzyma już automat – czytaj 75% automatu a w zaworze pozostałe 25% :O Obrazując, w łapie miał coś na kształt pierwszego stopnia bez tego co wkręca się w butlę, To zostało na miejscu 😀 Nie mam pojęcia jak mogło mu gwint wyrwać cały, szok. Gość cały, chyba nie doszło do niego jeszcze co tam się stało i w sumie jakie miał szczęście że to w gębę go nie strzeliło. Bo by od dzisiaj wpitalał soczki i przemiał w kategorii od 3-6 miesięcy.

Zaczynamy nura – niestety niedziela miała to do siebie że musieliśmy już liczyć się z czasem, złapaliśmy obsuwę i tak na ładowaniu butli. Wchodzimy do wody – mleko, kurde takiego mleka z przodu jeszcze tam nie uświadczyłem, dużo ludzi było to fakt ale mgła podniosła się fest. Niestety najlepsze akcje z obu tych nurów widać będzie na filmie dopiero opis tego nie odda.

Widzieliśmy 2, metrowe szczupaki – parka – stały i patrzyły się spokojnie, ogółem chyba oswojone 😉 udało mi się pogłaskać jednego 🙂 jest uwiecznione

Pozwiedzaliśmy standardowo, autobus, trabanta, antka. Z rzeczy nowych (drugi nur)tablica papieska, nigdy nie byłem, 30m bez bełta z dobrą wizurą – też nie uświadczyłem i parę atrakcji w okolicach właśnie tablicy.


Rafczy z bananem

No i dochodzimy do opowieści o gazowniku/kamieniarzu/archeologu/ Don Stefanie 😀

Stefan otóż postanowił poprawić swój trym wypinając 2kg z twina. Ogółem faktycznie trym się poprawił. Do czasu 🙂 Sytuację najlepiej opiszą biorcy i dawcy 😀 ale z boku wyglądało to tak – Wywala mnie, pliz naładuj mi kamieni w kieszeń 😀 tu zaczynamy Stefana przygodę z archeologią.

średnio to widać ale w prawej ręce w tym momencie stefan dzierży głaz :d dokumentacja oczywizda jest;) także niech to tylko obróbkę jakąś przejdzie 😉

Czas nas zaczął gonić konkretnie, opcja grila niestety upadła. Skorzystał na tym pan w budce z hot dogiem, kabanosem, serdlem, parówką drobiową – co zechcesz wpakuje do buły – zapomniałem jak się zwał 😉

Jako że nie planowaliśmy głębokości na drugiego nura już, to poszliśmy ze wszystkim co tylko mieliśmy dostępne oprócz gazu plecowego. Nitroxy niepodojadane itp itd 😉 i ile da się tyle dasię 😉
Stef jako wsparcie powierzchniowe. Popłynęliśmy na ta łódź co to jest niezatapialna. Nie dało się wpłynąć. Próbowałem na hasło Darek otwórz, ni chu chu. Poszliśmy na tablicę i tamten cypel pozwiedzać. 73min na tych gazach pojeździliśmy i wyszliśmy. Wychodząc zabraliśmy Stefanowi 2 kamienie nagie na pamiątkę. Niestety nie przyjął prezentu 😀 Musi było mu za ciężko 😀

Było już późnawo więc szybki zrzut pakowanie i spadanie z miasta Kraka.

Na obiado kolację postanowiliśmy zatrzymać się w knajpie morderców. Archeolog miał tutaj ładne rwanie 😀 Kelnerka go wyłowiła, chciała mu dać numer ale się bronił. Za drugim podejściem nawet oko mu puściła. Ogółem był harlem szejk na podłodze z całej tej sytuacji. Ale jest też duża wtopa na niekorzyść knajpy. Żarcie. Drogo, mało i kluski śląskie które wydawało mi się że są z serem, były z niedogotowaną mąką – w dodatku kupne sztuczne 😐

W drodze powrotnej dwaj chrapacze chmur dawali koncert na zmianę. Tak że prawie szyby wypadały 😀

ps. obczajcie jakie mieliśmy stylowe wykończenie za plecami 😀 niestety nie pomagało nijak w tłumieniu fali od chrapaczy 😉

dywan de luxe 😀

pps. filmy nie obrabiane może upchnę jeszcze dziś, jakiś edit to za jakiś czas, regeneruję palce po tej walce z opisem ;D